Wieczorem matka poszla do kina. Poszedlem do pokoju ojca i wyciagnalem magnetofon. W sobote rano z obojetna mina zakomunikowalam Marcinowi: - Chcialabym, zebys przyszedl do mnie jutro o piatej! Stalam wiec na peronie i czekalam na odjazd pociagu. Mama otworzyla okno. Ministrowa albo zona premiera. Zabraklo mi odwagi. Poszedlem do niej nastepnego dnia. Ty chyba za wczesnie wstales! - martwila sie matka.
|
|
|
Galeria mebli meble warsztatowe, meble biurowe.
Galeria mebli meble warsztatowe robione na wymiar ponad 14 ropdzajów szuka odbiorców. Oferujemy również meble pokojowe meble szklane meble ekskluzywne Sprawdz nas.
...1...
| ||
|
|
||
|
Na pamiatke, ze w czasie wojny sie urodzil),
Dobrze, moj Tadeuszu, zes sie dzis nagodzil
Do domu, wlasnie kiedy mamy panien wiele.
Stryjaszek mysli wkrotce sprawic ci wesele;
Jest z czego wybrac; u nas towarzystwo liczne
Od kilku dni zbiera sie na sady graniczne
Dla skonczenia dawnego z panem Hrabia sporu;
I pan Hrabia ma jutro sam zjechac do dworu; Opuszczony niespodziewanie przez posterunkowego, Seweryn nie wiedzial, co z soba zrobic. Najniedorzeczniejsze, szalone pomysly przelatywaly mu przez glowe. Ledwie Nawrocki zniknal we drzwiach posterunku, chcial kierujac sie pierwszym odruchem biec za nim. I w tym momencie, gdy wyobrazil sobie siebie znow stojacego naprzeciw policjanta, uczul, ze moglby tego czlowieka zabic. Wiecej: zapragnal go zabic. Jednoczesnie zdal sobie sprawe, ze nie wystarczylby mu sam fakt smierci Nawrockiego. Wowczas dopiero odczulby ulge, gdyby tamten przed smiercia cierpial, gdyby cierpiac musial wiedziec, kto jest sprawca jego meczarni.
W ciagu tej krotkiej chwili Seweryn mial wrazenie, ze okrutne obrazy, ktore go opadly, nie z niego pochodza, lecz syca sie jakas sila lezaca poza nim, niewiadoma i nieunikniona. Zanim jednak uczynil krok w kierunku ganka, oprzytomnial. Zdjal machinalnie czapke, wiatr sprawil mu ulge.
Na drodze bylo pusto. W poblizu palilo sie tylko swiatlo w oknach posterunku. Przez jedno widac bylo sylwetke Nawrockiego. Zdejmowal wlasnie plaszcz.
Seweryn odwrocil sie i ruszyl przed siebie. Uszedl juz spory kawalek, gdy zorientowal sie, iz znalazl sie na koncu wsi. Z glebi mroku wylanial sie kanciasty cien kosciola z wieza jeszcze nie wykonczona i plasko scieta, a z boku, w odleglosci dobrych paruset krokow, swiecilo sie okno plebanii. Wtedy przyszlo Sewerynowi na mysl, aby odwiedzic ksiedza Siechenia. Przypuszczal, ze ze wzgledu na godzine i pogode zastanie go w domu. Nie zastanawial sie, dlaczego chce to uczynic, czul tylko, ze nie moze w podobnym stanie wrocic do domu. Nie mogl rowniez byc sam.
Proboszcza znal malo.
|
||